Okres karnawału to dobry czas, żeby zainspirować się trendami w makijażu. Kto z Was wybiera się na imprezę karnawałową i nie ma jeszcze pomysłu jak wyróżnić się makijażem, może w tym poście znaleźć kilka inspiracji.

W tym roku modny jest metaliczny efekt. Zagościł już na oczach, ustach i paznokciach. Delia na powieki proponuje nam piękne odcienie niebieskiego. Połączony z odcieniami szarości da niesamowity efekt. Potem wystarczy tylko już podkreślić oko czarną kredką Soft Eye Pencil Black , wytuszować rzęsy Mascarą New Look 3D Lashes i gotowe!

Już od paru sezonów odchodzi się od ciężkich podkładów, na rzecz tych lekkich i rozświetlających. Ja jestem zdecydowanie na tak! Skóra wygląda świeżo i promiennie. Podkład Luxury Look Lumi&Healthy świetnie daje egzamin. Jest lekki, nie robi tapety i ładnie ujednolica twarz. Do kompletu proponuję puder matujący i fajny mix na policzki.

Jeśli chodzi o trendy jakie goszczą na ustach to przede wszystkim ponadczasowa czerwień, wchodząca w kolor wina i burgundu. Jest to moja pierwsza  matowa metaliczna pomadka (Matt Liquid Lipstick – Metallic Finish, Jennifer 106 ) i jestem zachwycona. Dokładając kolejne warstwy możemy nawet stopniować sobie intensywność połysku.

Doskonałym dopełnieniem karnawałowego looku będą paznokcie z drobinkami. Delia wprowadziła całą kolekcję lakierów Galaxy, które zwracają na siebie uwagę. Mam nadzieję, że mój makijaż przypadł Wam do gustu 🙂

Udanego karnawału!

 

Cześć kochani,

dziś wpadam do Was z prostym, wygodnym lookiem. Koszulę, którą przez pomyłkę Pań sprzedawczyń kupiłam w promocyjnej cenie, chyba nie muszę Wam przedstawiać 🙂 Noszę ją ostatnio bardzo często. Koszula w paski to super sprawa! Mam też na sobie lakierowane botki z MOHITO i czarną kurtkę znalezioną na wyprzedażach w MANGO. Całość uzupełnia dość charakterna torebka z nowej kolekcji STRADIVARIUSA. Mam nadzieję, że widoki też Was zachwycą!

Buziaki,

Aga

 

Witajcie!
Jak minął Wam tydzień? Moje ostatnie dni obfitują w moc atrakcji więc na nudę nie narzekam. Kiedyś zadałam Wam pytanie odnośnie białych spodni. Wiele z Was przyznało wtedy, że nosicie je głównie latem. Ja dziś chciałam Wam pokazać, że i w takie zimniejsze dni można je fajnie zestawić z płaszczykiem i szpilkami. Szary płaszczyk jest z nowej kolekcji Zary. Długo szukałam takiego klasyka. Co mnie w nim dodatkowo urzekło to skład. Ma 60 % wełny, więc jest bardzo cieplutki. Jeśli chodzi o szpilki, to te dzisiejsze mianuję najwygodniejszymi jakie mam. Są wykonane z delikatnego eko zamszu i mają skórzaną wkładkę oraz wnętrze. Buty są polskiej produkcji. Mogę w nich chodzić cały dzień, a nogi i tak nie są zmęczone. Kupicie je na brilu.pl (klik). Ten model dostępny jest też w innych kolorach, a teraz dodatkowo załapiecie się na przecenę. Polecam, bo są świetnie wyprofilowane. Linki do ubrań i akcesoriów znajdziecie poniżej.
Zostawiam Was ze zdjęciami.
Buziaki,
Aga

bluzka- MANGO

płaszcz-ZARA(klik)

spodnie- MANGO

torebka-RESERVED(klik)

szpilki-BRILU.PL(klik)

Dzień dobry kobietki!

Ledwie się obejrzałam, a już weekend. Dziś specjalnie dla Was bardzo pastelowe klimaty. W roli głównej przepiękne lakierowane szpilki z brilu (link do sklepu). Jestem w nich zakochana! Wiem, że będą często gościły w moich stylizacjach. Teraz możecie je kupić w obniżonej cenie (znajdziesz je tu). W środku mają specjalną poduszeczkę dzięki której stopa się mniej męczy. Jeśli jest róż to nie może też zabraknąć baby blue. Ta kurtka krzyczy: „Wiosno przyjdź!”. Ja myślę o niej nałogowo 🙈  Tak  bardzo tęsknie za ciepłem. Jak Wam się podoba taka jasna stylizacja?

Buziaki,

Aga

P.s ale się wpasowałam w kolorystykę kawiarni:) pomyśleć, że gdy tworzyłam tą stylizację nawet nie planowałam, że sesja będzie właśnie w Rosse Rosse☺️ Jeśli jeszcze nie byliście w tej wyjątkowej kawiarni to koniecznie musicie tam wstąpić będąc w Gdyni. Mają przepyszne desery!

 

 

sweterek- H&M

kurtka- H&M

spodnie- H&M

torebka- RESERVED

szpilki- BRILU.PL (klik)

 

Cześć dziewczyny!

Dziś stylizacja elegancka ale według mnie bardzo wygodna. Nazywam ją biurowym luzem. Zwróćcie uwagę na spodnie, które są bardzo oryginalnie zakończone. Świetnie to wygląda ze szpilkami. Wiem, że pogoda nie sprzyja na takie buty, ale w biurze chyba nikt nie wytrzymałby całeg0 dnia w śniegowcach. Płaszczyk, który mam na sobie jest najbardziej uniwersalnym ubraniem jakie miałam. Jego kolor pasuje do wszystkich innych kolorów. Noszę go i na sportowo i w bardziej eleganckich zestawieniach. Jest z nowej kolekcji Zary. Wiem, że posłuży mi długie lata, bo jest ponadczasowy. Torebka to łup wyprzedażowy. Spodnie i płaszcz podlinkowałam Wam poniżej w opisie.

Kochane życzę Wam miłego dnia. Ja śmigam na śniadanko:)

Buziaki,

AGA :*

płaszcz- ZARA(klik)

spodnie- ZARA(klik)

torebka- ZARA

szpilki- DEE ZEE

zegarek- DANIEL WELLINGTON

 

Cześć kochani!

Dziś moja recenzja kremu różanego do twarzy 1.1 face the cream fridge by yDE 🙂

Wiedziałam, że będzie dobry. Jak może być inaczej skoro w środku same naturalne składniki. Ale to jakie odczucia miałam po nałożeniu przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Najlepszy krem jaki w życiu miałam. Bogaty ale przepięknie się wchłania, nie pozostawiając klejącej warstwy. Kolejna rzecz, która mnie zachwyciła to fakt, że twarz się nie świeci. Rano kiedy po innych kremach zazwyczaj nie ma już śladu na twarzy, krem fridge po prostu nadal nawilża i odżywia twarz. Moje podkłady świetnie się z nim dogadują. Nie zauważyłam też, aby skóra nadmiernie się świeciła w czasie dnia. Tylko cena może trochę boleć. Jednak obiecuję, że po użyciu nie będzie Wam żal ani złotówki. Wszystkie kosmetyki Fridge pakowane są ręcznie przez laborantów. Trzymamy je w lodówce.

 

Krem jest naszpikowany ogromną ilością substancji aktywnych. Opóźnia proces starzenia się skóry. Substancje aktywne (zawarte m.in. w olejku różanym) wnikają przez warstwę naskórka do skóry właściwej. Dzięki temu, toksyny zawarte w skórze są wydalane, i dobre substancje wchodzą w głąb naskórka. Olej różany jest jednym z najlepszych antyoksydantów, ponieważ zawiera wysoką ilość witaminy C. Moja skóra po miesiącu stosowania zdecydowanie ma ładniejszy koloryt, co mnie też zadziwiło znikły drobne przebarwienia. Przy takiej bombie witaminowej skóra staje się mocna i jest chroniona przed złymi czynnikami zewnętrznymi. Polecam Wam to różane cudo z całego serca. Już wiem, że jak tylko mi się skończy kupię kolejne opakowanie. Aha… zapomniałam wspomnieć. Sami powiedzcie jak uroczy jest słoiczek, a produkt przychodzi przepięknie zapakowany w torebeczkę. Uczta dla oka:)

 

 

 

Cześć kochani!

Dziś jeden z najmilszych tematów czyli kosmetyki kolorowe.

Już ponad miesiąc testuje cztery produkty do makijażu Lirene. W końcu najwyższa pora, aby podsumować moje refleksje.

Zacznę od bazy  rozświetlającej pod makijaż BE GLAM, po nią pierwszą sięgam jak rozpoczynam malowanie. Produkt przychodzi do nas w bardzo poręcznej niedużej tubce, wygodnej do wyciskania. Ma dość przyjemny lekko kwiatowy zapach. Baza jest koloru białego ale po rozsmarowaniu nie zostawia białej poświaty. Zawiera rozświetlające drobinki, które pięknie stapiają się ze skórą. Nie bójcie się, ponieważ są one kompletnie nie widoczne. Perłową taflę można dostrzec jedynie na opuszkach palców po nałożeniu. Skóra rzeczywiście jest lepiej nawilżona, a perłowy pigment fajnie odbija światło. Baza bardzo szybko wchłania się w skórę.  Ma nietłustą konsystencję. Już po chwili nie czuć, że w ogóle ją nałożyliśmy co dla mnie jest dużym plusem. Same wiecie jak nieprzyjemne jest uczucie na twarzy gdy mamy nałożone zbyt ciężkie kosmetyki. Producent zapewnia, że jest odpowiednia dla każdego rodzaju cery. Ja mogę zagwarantować Wam, że dla suchej jak najbardziej. Stosuję ją parę razy w tygodniu gdy zależy mi aby makijaż wytrzymał dłużej niż zazwyczaj.

 

Trwałość makijażu zależy też od dobrze dobranego podkładu. Ten z Lirene PERFECT TONE jest dla mnie strzałem w dziesiątkę. Jako jeden ze wszystkich moich podkładów najdłużej pozostawia moją skórę bez świecenia się w strefie T. Jestem nim naprawdę zachwycona i nie widzę w nim żadnych minusów. Ma bardzo przystępną cenę, szklany słoiczek z pompką i bardzo ładne odcienie. Mój to light 110. Dla bladzioszków w zimę idealny. Podkład nadaje subtelny połysk skórze i wyglądamy naprawdę na bardziej wypoczęte. Lubię go za lekkość, jest praktycznie nie wyczuwalny na skórze. Na buteleczce możemy przeczytać, że fluid lekko kryje. Według mnie kosmetyk ma bardzo fajne średnie krycie i w zupełności przykrywa drobne zaczerwienienia czy niedoskonałości. Naprawdę polecam dziewczyny, wypróbujcie go!

Korektor do zadań specjalnych BE PERFECT od Lirene ma maskować zmarszczki i niedoskonałości. Stosuje go codziennie pod oczy. Fajnie przykrywa cienie. Mam taki trik, że aby jeszcze bardziej zwiększyć krycie korektora możecie po nałożeniu odczekać chwilkę jak lekko zastygnie i dopiero wklepać resztę. Oba korektory są w bardzo poręcznych małych tubkach, zakończonych aplikatorem w gąbeczce. Dzięki temu przy dobrej wprawie niemalże, nie musimy używać rąk do ich wklepania. Znów tak jak poprzednie kosmetyki jest lekki, a jego aksamitna konsystencja stapia się ze skórą, przez co wygląda bardzo naturalnie.

Jego brat to korektor rozświetlający NO DARK CIRCLES. Produkt ma za zadanie poprawić mikro cyrkulację krążenia pod oczami, a przy tym zakryć cienie. Ja nie mam dużych cieni więc u mnie jak najbardziej zdaje egzamin i nie mam do niego żadnych zastrzeżeń. Jestem bardzo miło zaskoczona kosmetykami kolorowymi Lirene. Widać, że stawiają na dobrą jakość i z ciekawością przetestuję kolejne nowinki makijażowe z tej firmy.

Na koniec chciałabym jeszcze wspomnieć Wam o bardzo przyjemnych maseczkach typu peel off. Mieszamy je z wodą, nakładamy i po 10-15 minutach ściągamy zastygniętą plastyczną masę. Znam je już od jakiegoś czasu i używanie ich to czysta przyjemność. Każda z nich ma bogata formułę z jakimś dobroczynnym składnikiem. Moja ulubiona to regenerująca z olejkiem rozmarynowym, a przed wielkimi wyjściami ta napinająca z 24k złotem i perłą.  Dzięki nim każda z nas może zrobić sobie w domu małe SPA.

Witajcie!

Dziś przychodzę do Was z bardzo romantycznym zestawieniem. Fakt, że nie ma zimy bardzo ułatwia nam codziennie ubieranie, a jak zaświeci słońce to już w ogóle jakby zaraz miała przyjść wiosna. U mojej mamy w ogródku zakwitły już przebiśniegi. Czyżby to jakiś znak?

Mam na sobie bardzo miły jasny płaszczyk. Zapinany jest na zamek i przyznam Wam, że to bardzo wygodne i niecodzienne rozwiązanie w płaszczach. Sweterek z perełkami to hit tego sezonu. W sklepach znajdziecie ich bardzo dużo, teraz na wyprzedażach warto na taki upolować. Perełki w każdym wydaniu dodają uroku. Tak jak sweterkiem ,jestem też zachwycona tą torebką (też z przecen). Ma bardzo niespotykany kolor. Gdyby więcej było takich torebek w sklepach, zdecydowanie łatwiej było by dobrać je do stroju. Nawet nie wiem jak określić ten kolor. Nie jest to ani szary, ani złoty czy srebrny odcień. Świetny, bo przez dopasowuje się do strojów jak kameleon.

Dajcie znać jak Wam się podoba:)

buziaki,

AGA

sweter- STRADIVARIUS

spódniczka- ZARA

płaszcz- STRADIVARIUS

torebka- STRADIVARIUS

ZEGAREK- LORUS

kozaki- ZARA

 

Witajcie w nowym roku!

Większość z nas na początku roku robi sobie różne postanowienia. Ja w tym roku, nic nie postanawiam. Trochę na przekór, trochę celowo. Beata Pawlikowska, którą bardzo lubię i cenię napisała: ” mam wielkie marzenia, myślę maksymalistycznie i planuję z rozmachem. A jeśli coś się nie uda, to wtedy będę się o to martwić i szukać nowego rozwiązania”. Podpisuję się pod tymi słowami obiema rękami. A jak u Was?  Marzyciele czy jednak mocno stąpacie po ziemi?

Dziś luźny zimowy look. Ciepła kurtka, czapka i wygodny sweter. Chodźcie ze mną na spacer po sopockiej plaży:)

Buziaki,

Aga

 

 

 

sweter- RESERVED

kurtka- BIG STAR

spodnie- ZARA

buty- RESERVED

 

Cześć kochani!

Dziś przychodzę do Was z recenzją bardzo przyjemnego duetu: kremu i serum Lirene z serii C+D pro vitamin energy. Jest to zgrany team nawilżający i rozświetlający dla cery normalnej po 30 roku życia. Kosmetyki zawierają unikalny potrójny kompleks witaminowy. Połączenie dwóch form witaminy C, które zapewniają doskonałe wchłanianie, odmładzają i rozświetlają cerę. Docierają też do głębokich warstw skóry stymulując syntezę kolagenu. W swoim składzie posiadają także witaminę D, która wzmacnia barierę naskórkową i stymuluje odpowiedni sposób nawilżenia. Trzecia z witamin to „witamina młodości” skutecznie działająca z oznakami starzenia. Są napakowane dobroczynnymi składnikami, które służą poszarzałej skórze.

 

Nawilżający krem- żel rozświetlający C+D pro Vitamin Energy

Na początek zajmijmy się kremem. Jego konsystencja jest bardzo przyjemna, inna , bo bardziej żelowa. Ma to swoje duże plusy szczególnie w lato, kiedy skóra potrzebuje lekkich, szybko wchłaniających się kosmetyków. W kremie widoczne są maleńkie kuleczki z witaminą E, które podczas wmasowywania kremu wnikają w skórę. Kosmetyk ma bardzo przyjemny cytrusowy zapach. Stosuję go rano i wieczorem. Makijaż świetnie się na nim trzyma, mam wrażenie, że dzięki żelowej konsystencji skóra nie jest obciążona i nie świecę się kilka godzin po nałożeniu podkładu. Jestem przekonana, że to będzie mój krem numer jeden szczególnie gdy zrobi się ciepło.

 

Skoncentrowane StimuSerum C+D pro Vitamin Energy

Prawdziwy strzał energii dla skóry. Świetnie uzupełnia się z kremem z tej serii. Bardzo go polubiłam. Serum stosuje na noc przed nałożeniem kremu właściwego. Oprócz twarzy nakładam go pod oczy i na szyję. Bardzo szybko się wchłania. Fajnie napina skórę i czuć, że dobrze ją nawilża. Ma taki sam przyjemny letni zapach jak krem. Buteleczka z pompką, jak zwykle najlepiej się sprawdza w codziennym stosowaniu. Dzięki zawartości witaminy C, skóra naprawdę jest lekko rozjaśniona. Kosmetyk warty uwagi.

Podsumowując, jeśli masz normalną cerę i szukasz świetnych, szybko wchłaniających się produktów ta seria jest dla Ciebie. Przyjemne dla oka opakowania, świetny orzeźwiający zapach i rozświetlający kompleks witaminy C na pewno poprawi kondycję zmęczonej skóry. Ja jestem na tak!

Buziaki,

Aga