Mimo, iż jestem blondynką ta recenzja skierowana jest  do kobiet o każdym kolorze włosów. Dlaczego? Już Was wtajemniczam…

Jakiś czas temu odkryłam naprawdę kapitalną rzecz. Linia kosmetyków ALFAPARF  PIGMENTS  RE do pielęgnacji włosów zniszczonych farbowaniem. Wydawać by się mogło, że to zwyczajna propozycja od  kolejnego koncernu. Nic bardziej mylnego.

Najlepsza pielęgnacja naszych włosów opiera się o takie produkty, które oprócz tego, że dbają o kondycje naszych włosów dodatkowo chronią kolor. Częste wizyty u fryzjera nie sprzyjają ich zdrowiu, wiec warto jak najdłużej utrzymać pożądany kolor w nienaruszonym stanie. Jak to zrobić? Wystarczy, ze co drugie mycie będziemy używać szamponów i odżywek właśnie z dozą takiego pigmentu, który będzie podbijał nasz kolor.

W Alfaparf bazą jest szampon i maska. W zależności od kolorów włosów dokupujemy sobie pigment, który potem mieszamy z danym kosmetykiem. Producent nazywa go ultra skoncentrowanym czystym pigmentem. Jeśli chcemy możemy używać szamponu bazowego bez pigmentu i dodać sobie tylko pigment do maski. Jednak idealne działanie będzie gdy dodamy pigment do wszystkich kosmetyków z linii. Chodź produkty przeznaczone są do częstego stosowania, ja używam  je co drugie mycie, na zmianę z innym szamponem już bez dodatku pigmentu.

Jakie mamy kolory pigmentów?

Wybór jest szeroki: złoty, miedziany, popielato-złoty, złoto-mahoniowy, fioletowo-popielaty.

Kolor pigmentu dobieramy indywidualnie do naszych farbowanych włosów. I tak np. jeśli ja jestem blondynką i zależy mi na utrzymaniu dość chłodnego odcienia mojego blondu zdecydowałam się na pigment fioletowo-popielaty, bo moje włosy lubią wypłukiwać się na ciepłe odcienie. Jest tez drugi pigment nadający się świetnie dla blondynek, a mowa tu o popielato-złotym, ale on nie zdał by u mnie egzaminu dlatego że, przy nieco żółtych refleksach ten pigment mógłby zostawiać włosy w odcieniu zielonkawym.

Cena malej tubki pigmentu kosztuje ok. 18 zł ( do każdego z moich  dwóch kosmetyków dodaje po jednej takiej małej tubce)

Cała gama kosmetyków PIGMENTS  jaka jest dostępna na rynku składa się z 3 szamponów i 3 masek o ukierunkowanym działaniu. Linia do włosów suchych, normalnych i do włosów zniszczonych. Także możecie kupić sobie inną linię i wtedy zmieszać z odpowiednim pigmentem.

Szampon PIGMENTS RE pojemność 200ml, cena ok. 32 zł

  • co obiecuje producent: przeznaczony do włosów zniszczonych, zawiera peptydy jedwabiu, które w inteligentny sposób osadzają się na włosie, przede wszystkim w najbardziej zniszczonych obszarach włókna. Łuski stają się bardziej spójne, jednolite i wzmocnione, a włosy bardziej miękkie, podatne na modelowanie.

  • moje spostrzeżenia: szampon jak szampon, cudów nie ma się co spodziewać gdyż jest on bardzo krótko na naszych włosach. Na pewno dzięki temu, że ma pigment bardziej pielęgnuje kolor, utrzymuje jego fajne nasycenie. Moim zdaniem też porządnie oczyszcza. Rzeczywiście włosy są błyszczące od samej nasady. Jest też bardzo wydajny, co jest dużą ulgą, bo opakowanie sprawia wrażenie, że szybko nam się skończy.

Maska PIGMENTS RE pojemność 200 ml, cena ok. 50 zł

  • co obiecuje producent: na opakowaniu napisane jest dokładnie to samo co na szamponie 🙂

  • moje spostrzeżenia: bardzo fajna treściwa maska. Zazwyczaj staram się ją trzymać minimum 5 minut, tak aby pigment miał szanse mocniej zadziałać i usunąć moje żółte odcienie. Czasem jak dłużej potrzymam mam wrażenie, natychmiastowego chłodniejszego odcieniu. Bardzo ją lubię. Włosy są błyszczące, miękkie tak jak obiecuje producent. Efekt ten utrzymuje się nawet w dość długim czasie od mycia. Maska tak jak szampon, jest wydajna i jedno opakowanie starcza mi na 2 miesiące z kawałkiem, a używam jej co drugi dzień.

Poniżej wymieszana już maska z pigmentem VIOLET ASH.

Napiszę Wam szczerze… lubię te produkty i zawsze polecam je najbliższym. Ponieważ pigment kupuje się osobno mam wrażenie, że kosmetyk jest bardziej profesjonalny i dobrze dobrany do mojego koloru włosów (uwaga przy mieszaniu, gdyż sam jest naprawdę silny, jak kapnie to ciężko będzie uniknąć trwalej plamy). Teraz jestem dłużej zadowolona z odcienia mojego blondu. Jestem pewna, że to dzięki nim. Pigments są jak mój osobisty ochroniarz przed utratą koloru z dnia farbowania:)

Polecam wypróbować!

AGA

 

Cześć dziewczyny,

przychodzę do was z krótkim postem z moimi świeżutkimi zakupami z Rossmanna. Dziś (10 października) zaczęła się promocja na kosmetyki kolorowe. Jeśli kupimy  minimum 3 dowolne różne kosmetyki ( niestety nie mogą się powtarzać te same) i należymy do klubu Rosmanna otrzymujemy zniżkę -55%. Na co ja się skusiłam?

Pierwszy do koszyka powędrował dobrze znany i uwielbiany podkład Rimmela „Wake me up” (mój kolor 200 soft beige). Świetny, dość dobrze kryjący podkład. Ma w sobie delikatne rozświetlające drobinki( coś ala brokat, ale bardzo drobniutko zmielony). Lubię jego konsystencję, nakładając go mam uczucie jakbym smarowała się kremem a nie podkładem. Wytrzymuje raczej standardowo do 6 godzin (bez poprawek), ale nawet jeśli trochę znika cera nadal wygląda ładnie. Jeśli zdarzy nam się jakiś nieprzyjaciel nie do końca potrafi go zakryć, więc tu musi wkroczyć w akcję korektor. Cena podkładu przed promocją to 44,99 zł.

…i właśnie ze względu na tych nieprzyjaciół zakupiłam już moje 5 opakowanie korektora Maybelline „AFFINITONE” (mój kolor 02). Całkiem porządnie kryjący korektor. Mam bardzo suchą cerę pod oczami, ale jeśli używamy dobrego kremu to świetnie sprawdza się właśnie w tym rejonie. Potrafi także przykryć małe niedoskonałości.  Czasem tuż po aplikacji lubi lekko zebrać się w załamaniach ale wystarczy raz przetrzeć palcem i już siedzi na swoim miejscu. Pamiętajcie, że każdy korektor czy podkład warto utrwalić pudrem. Dla mnie to najlepszy drogeryjny korektor, a przetestowałam ich już naprawdę sporo. Cena przed promocją 30,99 zł.

Podkład Maybelline „FIT ME” to u mnie nowość, więc takiej rzetelnej recenzji niestety Wam nie napiszę. Oczywiście słyszałam o nim tyle dobrego, że pokładam w nim bardzo duże nadzieje na długo utrzymujący się kosmetyk. Zachwalała go między innymi moja ulubiona yotuberka Zmalowana więc musiałam i ja go wypróbować. Pierwsze wrażenie na razie jak najbardziej na tak. Producent obiecuje, że pozostawia skórę nieskazitelną, kontroluje połysk i nie zatyka porów. Zobaczymy…

Cena przed promocją 28,49 zł.

 Dokupiłam także puder, więc myślę, że we dwoje będą robić dobrą robotę. Jak widzicie na zdjęciu mimo tego, iż dobrałam ten sam numer  co podkładu, puder jest znacznie jaśniejszy. Na ręce wręcz niezauważalny, co dla mnie akurat nie jest minusem. W dotyku puder jest bardzo jedwabisty. Cena przed promocją 31,49 zł.

Czas na pomadki!

Szminka LOVELY ” CREAMY COLOR” nr 2 to już mój MUST HAVE w torebce. Dokładnie ten kolor już miałam i bardzo lubiłam. Cóż za ta cenę nie ma co spodziewać się ekstra trwałości, ale za to ma ona inne zalety. W ogóle nie wysusza ust, pięknie pachnie ( zapach kojarzy mi się z budyniem śmietankowym) i jest bardzo komfortowa w noszeniu. Świetnie sprawdzała się u mnie na co dzień, ma fajne kremowe wykończenie… i ten kolor, powiedźcie sami czyż nie jest to piękny?! 🙂 Cena przed promocją 11,79 zł.

Skusiłam się też na moją pierwszą w życiu matową pomadkę. Wybór padł na LOVELY „K LIPS”. Widać od razu, że to klon pomadek Kylie Jenner…a czy udany to się okaże. Bardzo spodobał mi się kolor CANDY SHOP. Fajnie, że jest to zestaw i mam nadzieje, że kredka również przedłuży jeszcze bardziej trwałość koloru. Jedno jest pewne, po zrobieniu zdjęć miałam nie lada wyzwanie, żeby ją zmyć z ręki. Niestety nie udało się pomimo szorowania mydłem i płynem micelarnym. Zapowiada się, że jedzenie i picie będzie jej niestraszne, pozostanie na ustach nienaruszona. Cena przed promocją 25,39 zł.

To moje pierwsze zakupy. Jak widzicie jest to mix już sprawdzonych kosmetyków jak i trochę nowości. Teraz nie pozostaje mi nic innego jak się malować:)

Aga

 

 

 

 

 

 

 

 

Jeżeli ktoś zadałby mi pytanie jaki profesjonalny podkład polecam… bez wahania odpowiedziałabym, że MAKE UP FOREVER ULTRA HD STICK. Chodź musimy wydać na niego 199 zł w regularnej cenie, jest wart każdej złotówki. W zasadzie nie widzę w nim żadnych wad. Jest niezwykle poręczny, malutki przez co zmieści się nawet do kopertówki. Nigdy się nie wyleje i możemy go nałożyć miejscowo z dokładną precyzją. Ma bardzo przyjemna konsystencję, porównałabym ją do miękkiego masełka  tylko, że w sztyfcie. Nakładając go na twarzy mamy wrażenie jakbyśmy smarowały się kremem pielęgnującym, a nie solidnie kryjącym podkładem. Właśnie… i tu kolejny fenomen… świetnie kryje, a przy tym jest niezwykle lekki. Utrwalony pudrem trzyma się bez skazy nawet do 14 godzin, nie świeci się i nie rozwarstwia. Jestem posiadaczką skóry suchej więc nie mam problemów z wydzielaniem nadmiernego serum, ale jeśli zastanawiasz się czy ten podkład da sobie radę z cerą tłustą to wydaje mi się, że pod koniec dnia może już się błyszczeć, gdyż ma wykończenie satynowe. Na koniec jeszcze jeden duży plus: został stworzony  do pracy przed obiektywem, przez co nasza twarz  wychodzi  naprawdę dobrze na zdjęciach. Nie odbija światła, a cera jest bardzo promienna. Producent twierdzi, że jest niewidoczny w kamerach 4K. Mój podkład jest w kolorze Y245.

 

Plusy:

+solidne krycie bez efektu maski

+lekki, nie czuć go na twarzy

+przyjemny w nakładaniu

+nie utlenia się

+wytrzymuje  cały dzień bez poprawki

+idealny do sesji czy innych okoliczności przed obiektywem

+wydajny

+poręczne opakowanie, mega wygodne ( szczególnie w podróży)

+/- cena (to chyba zawsze sprawa indywidualna, warto kupić go na promocji -20%)

Minusy- brak

Moje typy, na które warto się skusić podczas promocji -49% w Rossmann:

Puder BOURJOIS HEALTHY BALANCE
Bardzo miły w używaniu kremowy puder nadający lekki kolor przy wykończeniu makijażu. Nie podkreśla suchych skórek i zdecydowanie świetnie radzi sobie z przedłużeniem makijażu. Dzięki niemu korektor i podkład nie wchodzą w zmarszczki. Naprawdę świetny kosmetyk do tego opakowanie jest ucztą dla oka.

Podkład BOURJOIS CC CREM 123 PERFECT
Fajny lekki, średnio kryjący podkład. Uwielbiam go na codzień, chociaż dobrze poradzi sobie też w zadaniach specjalnych typu wesele czy imprezy jeśli zależy nam na naturalnym efekcie. Moim zdaniem jego największą zaletą jest naturalny wygląd po nałożeniu. Jestem fanką raczej kryjących podkładów, dlatego ten jest fajną odskocznią od cięższych „kalibrów”. Na mojej suchej cerze wytrzymuje około 7-8 h bez poprawki.

Korektor BOURJOIS RADIANCE REVEAL
Rozświetlający korektor przypadnie do gustu osobom, które lubią lekkie korektory. Nie jest on najlepszy w zakrywaniu sińców, ale za to nie przeciąża delikatnej skóry pod oczami i nadaje jej zdrowy blask. Rozświetlenie macie gwarantowane:)

Baza pod makijaż ASTOR SKIN MATCH PROTECT PRIMER
Świetnie przygotowuje i rozświetla cerę przed nałożeniem podkładu. U mnie sprawdza się kapitalnie, bo przy suchej skórze dodatkowe nawilżenie jest mile widziane. Producent obiecuje wyrównanie kolorytu i rzeczywiście twarz jest ładniejsza po nałożeniu więc w lato śmiało można ją używać samą jeśli chcemy odpocząć od malowania.

Bronzer Wibo MATTE MIX BRONZE       Wyjątkowo dobrze napigmentowany bronzer o chłodnym wykończeniu, co zdecydowanie wyróżnia go spośród innych dostępnych bronzerów drogeryjnych. Dzięki paskom w rożnych odcieniach możemy użyć jaśniejszej lub ciemniejszej części i sprawnie wymodelować twarz. Gwarantuje Wam, że zostanie na buzi do końca dnia.Trzeba jednak nauczyć się go nakładać, bo jest dość mocny.

P

Jedyne co mogę Wam życzyć kochane, to trzymać się za portfel w tym „ciężkim” czasie tak wielkich promocji! 😊😊 Do następnego!

 Zgrany duet marki Clochee

Przeciwzmarszczkowy krem na dzień i odmładzająco- regenerujący na noc

Ten dwa kremy ocenię dla Was razem, bo nie zauważam między tym duetem jakiś znacznych różnic. Oby dwa mają taką samą konsystencje i oby dwa tak samo dobrze działają na skórze. Jeśli nałożyłabym je z zamkniętymi oczami odróżniłabym je tylko po zapachu.

Używanie ich daje uczucie odrobiny luksusu. Jeśli szukacie kremu z wyższej półki, to kupienie tego zestawu będzie dobrą decyzją, są warte swojej ceny ( ja kupiłam je w zestawie na Douglas.pl i dałam 179 zł, warto też czekać na promocje, które pojawiają się dość często zarówno na stronie producenta jak i na douglas.pl).

 

 

Kremy zamknięte w pięknym szklanym słoiczku z pompką, która jednak w moim odczuciu odmierza za małą porcje kremu. Muszę też wam przyznać, ze dużą obawą była dla mnie sprawa wydajności kremów, skoro zużywam aż 3 pompki myślałam ze szybko się skończą, tymczasem używam ich już dobry miesiąc i nie jestem nawet w połowie.

 Największym plusem kremów jest ich rewelacyjny skład, który ma w sobie tyle dobrych substancji,  że nie ma możliwości aby nie uczyniły czegoś dobrego dla naszej skóry. Używam ich oczywiście tak jak zaleca producent jeden na dzień, drugi na noc. Są to moje pierwsze produkty tej polskiej marki, ale na pewno nie ostatnie. Szykuje się do kupienia serum, które też ma bardzo dużo pochlebnych opinii.

Podsumowując:

+ przepiękny zapach

+ super naturalny skład

+ nie rolują się przy nałożeniu kilku warstw

+ krem na dzień świetnie gra z makijażem, nie waży się na nim podkład

+ po nałożeniu skóra jest miła w dotyku i ma się wrażenie odprężenia skóry

+ faktyczna pielęgnacja skóry twarzy

-/+ cena kremów (to zostawiam do subiektywnej oceny

-/+ bardzo szybko się wchłaniają co może być wadą dla osób z suchą skórą i zaletą dla osób, które nie lubią czuć kremu na twarzy

 – pompka dozuje zbyt małą ilość kremu

Polecam! 🙂

 

Ultranawilżający krem Resibo

Bardzo lubię wspierać polskie marki, a jeśli są to jeszcze małe firmy założone z miłości i pasji do tworzenia kosmetyków naturalnych ,to jak nie spróbować ich propozycji?

Moja skóra jest bardzo sucha, zastanawiając się jaki krem Resibo wybrać wahałam się pomiędzy odżywczym, a  właśnie tym ultranawilżającym. Ostatecznie  zależało mi na lżejszym kremie, ale takim który da trochę nawilżającego kopa mojej przesuszonej skórze

 

Plusy kremu:

+ pięknie opakowany krem, przychodzi do nas w  takiej tubce

+świetne poręczne opakowanie z pompką oraz z okienkiem dzięki czemu kremu mamy w buteleczce

+szybko się wchłania, bez pozostawienia klejącej powłoki

+ naturalny filtr uv

+makijaż dobrze utrzymuje się na twarzy

+/- cena (pozostawiam do subiektywnej oceny) koszt kremu ok. 79 zł

Minusy:

-zostawia lekką białą poświatę

-trzeba uważać z ilością jaką nakładamy na twarz, lepiej zachowuje się przy bardzo małej, gdyż większa ilość nałożona na zapas nie zdaje egzaminu. Tworzy nieprzyjemne uczucie ściągnięcia, co na pewno ma związek z naturalnymi składnikami  jakie zawarte są w kremie.

– brak uczucia nawilżonej skóry, jest raczej tępawa w dotyku

Podsumowując: krem mnie rozczarował.  W internecie krążą o nim dobre opinie, szczególnie chwalony jest przez blogerki. Sama nazwa: „ultranawilżający” powinna do czegoś zobowiązywać. Spodziewałam się, że na pewno nie będę odczuwała uczucia ściągnięcia, ale niestety pojawia się dosyć szybko po nałożeniu kremu. Zdaje sobie sprawę , że nie jest to krem natłuszczający, jednak skóra powinna czuć się komfortowo. Nie kupiłabym go ponownie, co nie oznacza, że nie skusze się chociażby na odżywczy krem tej marki… może okazać się dużo lepszym kosmetykiem.

 

Długo chodziłam koło tematu glinek zanim zdecydowałam się jakąś kupić. Padło na tą glinkę zieloną Mokosh Cosmetics.

Od razu muszę wam napisać , że jest po prostu rewelacyjna!  Jeśli chodzi o skórę dla której jest dedykowana, to miałam tu problem ze znalezieniem spójnej odpowiedzi. Koniec końców zaufałam opinii producenta, że nadaje się do każdego rodzaju skóry, nawet tej wrażliwej. Maska ma bardzo dużo dobrych właściwości i około 20 soli mineralnych, na jej temat można przeczytać wiele dobrego.

Makosh Cosmetics Glinka Zielona

Co zauważyłam po użyciu:

+Duży plus za opakowanie. Uwielbiam wszelkie produkty kosmetyczne w szklanych opakowaniach. Produkt, zawsze wydaje mi się bardziej luksusowy, a przede wszystkim jest to po prostu neutralny sposób przechowywania i mamy pewność, że kosmetyk nie wchodzi w reakcję z opakowaniem.

+Cena bardzo przystępna w stosunku do ilości maski 24,90zł

+Po użyciu pierwsze co można zauważyć, to widocznie rozjaśniona cera.

+Jestem posiadaczką skóry suchej i po zmyciu nie zauważyłam efektu ściągnięcia.

+Skóra jest  bardzo miła w dotyku

+Używam jej regularnie i naprawdę widzę, że pory są zwężone.  Można używać jej także do ciała i włosów, ale tej opcji raczej prędko nie sprawdzę (za dużo roboty ).

Wad nie widzę. Chyba, że jej rozrobienie możemy zaliczyć do uciążliwej czynności, która dyskwalifikuje używanie tego typu masek. Mnie nie sprawia to problemu, wprost przeciwnie,  jest niezła zabawa przy mieszaniu.

Maskę można używać jak radzi producent, czyli z dedykowanym olejkiem. Jeśli nie macie takiego, nie martwcie się, wystarczy woda. Chodź producent nie sugeruje tego na opakowaniu, pamiętajcie że glinkę trzeba zwilżać podczas trzymania na twarzy. Nie można dopuścić do zaschnięcia, gdyż zabierze nam wszystkie dobro, które dała.  Ja do tego używam małego atomizera, który kiedyś zamówiłam z biochemii urody.  Podsumowując : Polecam! Naprawdę warto spróbować.

Makosch Cosmetics

Moje recenzje kosmetyków będą krótkie i rzeczowe. Takie, jakie najbardziej lubię czytać . Nie przepadam za elaboratami na całą stronę. Najbardziej lubię typ: plusy i minusy. Ze względu na ograniczony czas siedzenia przed komputerem (dzieciaki i te sprawy ) jest to najszybszy sposób, żeby sprawdzić czy  dany kosmetyk nadaje się dla mnie czy nie.

 Mincer Pharma VITAC INFUSION Intensywnie nawilżający krem na dzień 601

Mincer Pharma VITAC INFUSION  Przeciwzmarszczkowy krem na dzien i na noc 602

Bardzo dawno nie używałam drogeryjnych kremów, dla tych zrobiłam wyjątek. Czy było warto?!

Muszę wam przyznać, że kremy są tak podobne do siebie, że opiszę je po prostu razem.

+ładne opakowanie, szklany słoiczek

+ przyjemny delikatnie cytrusowy zapach, po aplikacji przestaje być wyczuwalny

+ przyjemna nie lepiąca się konsystencja koloru  żółtego

+kremy świetnie współgrają z makijażem, nawet po nałożeniu większej ilości nie rolują się

+ dość szybko się wchłaniają

+  VITAC INFUSION Intensywnie nawilżający krem na dzień pozostawia delikatną, nawilżoną skórę, chociaż przy bardzo suchej skórze przydaje się po chwili powtórna aplikacja ale starcza to zdecydowanie już na cały dzień uczucie komfortu na skórze

+ VITAC INFUSION Intensywnie przeciwzmarszczkowy krem na dzień i noc  dla skóry suchej także pozostawiający delikatną, nawilżoną skórę. Krem ma bardziej treściwą konsystencję, więc dodatkowa warstwa przy skórze suchej, dla której jest dedykowany, nie jest potrzebna.

+ niekomodogenne, sprawdzone na mojej bardzo podatnej na zapychanie skórze. Nie zauważyłam żadnych zaskórników itp.

+nie podrażniają skóry

+/- cena (chyba zawsze  jako jedyna pozostaje do własnej oceny, w Rossmanie to ok.45 zł za słoiczek)

+/- kremy nie zawierają filtrów (też kwestia sporna, więc to czy jest to wada czy zaleta zostawiam do waszej oceny) ale jak twierdzi producent ma on w swoim składzie olej z owoców rokitnika, który pomaga chronić przed promieniowaniem UVB/UVA.

Podsumowując :  Fajne, przyjemne kremy do codziennego stosowania. Kupiłabym ponownie, gdyby nie moja ciągła chęć poszukiwania nowych wrażeń kosmetycznych. Producent  dedykuje krem do wszystkich typów cery. Zgadzam się, chodź  jak już pisałam przy cerze bardzo suchej krem 601 potrzebna jest po wchłonięciu powtórna aplikacja. Dzięki dodanemu olejku ze skórek cytryn ich zapach jest rzeczywiście cytrusowy co sprawia, że chętnie się po nie sięga. Co do obietnic producenta o ujędrnianiu byłam bym jednak nieco obojętna, bo powiedzmy szczerze jaki kremy mają taką siłę sprawczą.  Za to rzeczywiście po aplikacji cera ma więcej blasku co może też powodować kolor kremów. Po nałożeniu żółtego odcienia na skórę cera wydaje się mieć zdrowszy koloryt.  Kremy wysoko w swoim składzie mają olejek rycynowy, który ma  świetne właściwości nawilżające i wspomaga funkcje ochronne skóry. Olej jojoba mają gdzieś w połowie składu, tuż za nim wyszczególniony jest też olej słonecznikowy. Ekstrakt z camu-camu jest jeszcze dalej (na szczęście nie na samym końcu). To właśnie ten krzew ten krzew jest źródłem witaminy c w tych kremach. Ponad to można tam też  znaleźć żeń-szeń, który rewitalizuje regeneruje i poprawia ukrwienie skóry. Myślę, że warto było je kupić i przetestować.